Jedna z fraszek Kochanowskiego w ujęciu szóstoklasistów

Rożne odsłony „Na lipę” Kochanowskiego jako przejaw kreatywnej twórczości uczniów, czyli z cyklu poeci da każdego:

***

Hej, wpadnij do mnie na herbatkę

dosyć mam przytulną chatkę.

Odpoczniesz przy zastawionym stole

po bardzo ciężkim dniu w szkole.

Na pewno Ci się tu spodoba

nie spotka Cię tu żadna niedola.


 „Fraszka joł”

Elo ziomala kaman pod drzewo

mamy ziemniaki z kilogramowej paki.

Pomidory z obory i kropka.

Mamy dobrą zupę z bobra,

choć lepsza z wieprza.

Ale odrobinę słodsza jest od niej zupa z dorsza.

Jest porcelana, chińska herbata

i gorąca czekolada.

Dzieci i jabłek wprawdzie nie rodzimy

Ale żołądkową z ogórkiem damy.

„Na lipę”

Ziomalku, klapnij sobie pod mą gałęzią

Nie będzie Cię tu razić słońce,

Ja Tobie obiecuje!

Choć się najwyżej wzniosą padające pod

kątem prostym promienie na glebę.

Pociągną pod swe drzewa roztrzaskane cienie.

Tu zawsze zimne wietrzyska z pola zawieją,

tu ptaszęta spoko ćwierkają.

Z mego kwiatuszka biorą miód na stoły.

A ja swoim cichusieńkim szepcikiem,

sprawić umiem ziomala bez trudu.

A że ziomalowi szybko słodziutki sen przepadnie.

Jabłuszek wprawdzie nie produkuje,

lecz mię koleś tak uznaje.

Jak szczep najpłodniejszy w greckim sadzie.

„Fraszka o szkole”

Wiele w szkole jest zadanek, gierek, kartek i zagadek.

Dużo jest tu też kartkówek, klasóweczek, pytaneczek.

Są tu przecież też i pały

i bardzo ważne uwagi.

„Fraszka”

Człowieku, siądź pod moim listkiem, odpoczywaj se!

Nie dojdzie Cię tu słoneczko pod mym cieniem,

wzbijając się dzisiaj na ziemię padają promyki słoneczka.

Ściągną spod drzewka duże pokłady cienia.

Tu zawsze z pola słychać świergot ptaszków.

Z moich kwiatuszków pszczoły biorą miodek,

który potem kładę na mój stołek.

A ja cicho sprawić umiem łatwo, że człowiekowi

szybciutko sen nadejdzie.

Jabłuszek nie rodzę,

lecz Pan mnie uznaje jako drzewko najcenniejsze,

w najwspanialszym sadzie.

„Na lipę”

Młody, klapnij sobie pod mą gałęzią,

wrzuć na luz, nie sparzy cię  tu słonko.

I co z tego, że się wysoko wzbije,

ja swym konarem twe czoło zakryje.

Tu chłodne wiatry wbiją, gdy z pola przylecą.

Tu ptak, tam ptak ciągle śpiewa.

Z moich kwiatów, moje pszczoły miód zbierają,

który potem twój stół wita.

A ja umiejętność mam szybkiego zasypiania.

Jedzenia nie daje, ale i tak wszyscy mnie lubią.

Yoł! Yoł! Yoł!

***

Gostek klepnij pod mym liściem, a odpocznij sobie!

Nie łyknie cię tu słońce, ja przyrzekam tobie.

Choć się wychyla, a proste ściągną pod swe witki,

tu zawsze chłodne „kieleckie pola” zawiewają,

tu ćwierble wdzięcznie ględzą.

Z mego wonnego kwiatu robole-pszczoły

biorą miód, który potem dają na nowobogackie stoły,

A ja swym cichym nudzeniem,

zrobić umiem łatwo, że człowiekowi kimanie przypadnie.

Jabłek wprawdzie nie daję lecz mnie pan tak uważa

jako szczep najpłodniejszy w wirtualnym sadzie.

„Na lipę”

Przechodniu usiądź pod mym liściem na miękkiej trawie

A odpoczniesz sobie!

Słońce Cię nie będzie razić pod koroną mych liści

Przysięgam ja tobie.

Choćby słońce świeciło najwyżej to i tak nie będzie cie razić,

Bo pod mą koroną każdy odpocznie.

Schłodzi cię cień lepiej niż woda.

Chłodny wiar zawieje od strony pola.

W koronie mych liści ptaki mieszkają,

Które nam wdzięcznie śpiewają.

Z moich słodkich pszczoły miód zbierają,

Który potem dzieci ze smakiem zjadają.

Ja swym cichym szeptem sprawić bez trudu potrafię,

Że człowiekowi sen szybko przypadnie.

Jabłek, gruszek, wiśni nie posiadam,

Lecz mie pan uznaje

Jako szczep najpłodniejszy w hesperyjskim sadzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: